Tu nie chodzi o hajs, laski czy fejm. Tu chodzi o Grę.

Głód

Na nogach jestem już ze 2 godziny. Siedzę przy biurku i gdzieś w tle leci Dirty Diana albo nie MJ tylko The Weeknd. Na monitorze, instagram, parę zdjęć a na niektórych kolorowe włoski. Wyłączam muzykę bo nie mogę się skupić, myślę tylko o tym jak znowu dać komukolwiek do zrozumienia że chce uwagi. Może jakiś tekst do lasce… nie to już zrobiłem tylko poprawię błędy ortograficzne i jest gotowy. A może jakiś film w którym odpływam po zaciągnięciu się… jeszcze nie, to chyba nie ten moment na takie głębokie przeżycia związane z wejpowaniem. Albo wiem… jestem głodny, w końcu już długo nic nie jadłem prawie 10 h będzie. Co ja mogę zjeść?

– może nic? – to był głos gdzieś z tyłu mojej głowy. Zobaczmy o co mu chodzi.

– jak to nic? – dialogi przed lodówką o poranku

– no nic nie jedz. Na przykład dopóki nie zemdlejesz, albo dopóki nie zrobisz tego co sobie wyznaczyłeś. Może właśnie zrób to co możesz przed tym jak znowu napchasz się i będziesz leżał do góry brzuchem? – ma w tym trochę racji

– ale jak nie będę jadł to będę się źle czół – te kontrargumenty brzmią tak naiwnie i dziecięco.

– ogarnij się. Możesz nie jeść przez dłuższy czas i będzie dobrze a jak już coś zjesz to wreszcie poczujesz tego smak a nie tylko puste cyferki. A teraz przedstawię ci jak wygląda twoje mętne życie pseudo artysty. Zaczynamy? – fuck… w sumie to nie mogę się z nim nie zgodzić i tez niestety nie mogę powiedzie żeby się odwalił bo w sumie jest w mojej głowie.

– tylko weź to jakoś ładnie ubierz w słowa to może coś z tego napisze. – to właściwie jedyna prośba jaką mam

– ależ oczywiście mój drogi. Dawno, dawno temu wstałeś z łóżka o godzinie 11 i uświadomiłeś sobie ze jesteś sam…

– czekaj. To nie było dzisiaj?

– kto opowiada? Zamknij się i słuchaj.

-ok… dżizus jaki nerwowy.

– wstałeś i zobaczyłeś ze jesteś sam. Mimo ze kładliśmy się z kimś rano już niema nikogo… wiesz co może lepiej będę opowiadał w pierwszej osobie, będzie się przyjemniej lepiej czytać, a ty pisz.

Wstałem dziś i zobaczyłem obok siebie pustą poduszkę. Wiedziałem że wyjdzie rano chociaż troszeczkę miałem nadzieje że może jednak zjemy siadanie. Pierwsze co pomyślałem leżąc jeszcze na łóżku i pragnąc jakiegokolwiek ludzkiego kontaktu to „zrób pompki”. I wyskoczyłem leniwie z wyra, padłem na kolana i na dłonie, wyprężyłem się jak deska, jeden, dwa ,trzy… nie liczę ile robię bo mnie to nudzi. Robię dopóki nie zaczną boleć albo nie stwierdzę że już mi się nie chce. Teraz toaleta. Z lustra patrzy na mnie ta sama twarz co zwykle. „masz co chciałeś, przychodzą i wychodzą jakbyś miał drzwi obrotowe, przecież nie chcesz się angażować za bardzo, to nie twój styl, ty jesteś niemoralny” to nie jest mój głos, to jakiś flasz back po wczorajszej dziewczynie która w przypływie jakiejś niewyjaśnionej agresji zaczęła równać mnie z ziemia. „weź prysznic” znowu się odezwał ten który wie co mam robić. Muzyka z telefonu i wchodzę pod wódę. Z jednej strony wolałbym wannę tak żeby się położyć i znowu odpłynąć ale chyba jednak prysznic będzie lepszy bo wychodząc już słyszę kolejne polecenie. „pisz, pisz na głodzie” nie do końca wiem dlaczego na głodzie ale siadam i pisze. Pierwsze wychodzi leniwie i przedłużam je jak mogę, kolejne już lepiej, słowo po słowie. „teraz wiesz co to jest głód?” pyta mnie ten od pompek, prysznica i pisania

-tak teraz rozumiem. Głód nie tylko w brzuchu… głód ludzkiego towarzystwa, głód emocjonalny, głód dyscypliny, głód Jej…

– kim jest Ona? – nie chce odpowiadać na to pytanie ale i tak to zrobię

– ona jest sobą, jest miłością i wolnością. Jest złością i pustką. Jest moja i niczyja. Jest moim narkotykiem i odwykiem. Nie potrafię tego opisać ale potrafię to poczuć. Na szczęście potrafię przytrzymać przy sobie to jak jest z nią.

Telefon mi wibruje. Odblokowuje i czytam wiadomość na MSN: Gdzie chcesz się spotkać?

Idę coś zjeść

Johny 69

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.