Tu nie chodzi o hajs, laski czy fejm. Tu chodzi o Grę.

Co zrobisz?

Jak zadziałasz i co zrobisz w sytuacji „bez wyjścia” albo w takiej która jest już nieunikniona?

Tekst który mam mieć wartość, tekst który ma być odpowiedzią na to pytanie. To może odpowiedzmy tym co właśnie pisze.

Przez ostatni czas wmawiam sobie (bo w sumie to jeszcze w to do końca nie wieżę) że jestem liderem. No wiesz, tak jak masz kasety motywacyjne albo filmy w Internecie gdzie jakiś szczylek mówi ci że „jesteś zwycięzcą”, tak i ja wstaje sobie rano i patrzę czasem w lustro mówiąc do siebie półgłosem „jesteś liderem”. Przychodzi mi wtedy właściwie tylko jedna sprawa do głowy: „masz podejmować decyzje bez znaczenia na wszystko”, „masz działać i trzymać odpowiedzialność za swoje działania nawet jak będzie źle”. W sumie to jakiś czas temu zrozumiałem ze niema czegoś takiego jak „dobra” i „zła” decyzja, jest tylko tak którą podjąłeś albo nie pojąłeś. W momencie w którym jest potrzeba przewodzenia i wszyscy zaczynają szukać kogoś na czoło gromady nie ważne kim ta osoba jest, bez większych ceregieli przypomnijmy sobie klasycznie chłopaków z czasów wojny, Hitlera, Stalina, Mussoliniego czy kogoś z niedawna np. Trumpa czy Busha (nie chce wchodzić w politykę po prostu oni mi się kojarzą jeżeli chodzi o nie najlepsze decyzje podczas prowadzenia). Trochę odbiegłem od tematu. Na przykładzie tego tekstu który teraz pisze mogę śmiało powiedzieć że podjąłem decyzje a właściwie zadałem sobie wczoraj tytułowe pytanie i do teraz nie wiem jak się dokładnie to potoczy, a właściwie nie wiem jakich słów użyje bo co mniej więcej będzie to wiem.

Moja sytuacja w tym momencie jest dość skomplikowana i zrobiłem a właściwie też jestem w trakcie robienia, kilku rzeczy które mało kto określił dobrym wyborem (trochę się przyzwyczaiłem przez lata że raczej wiodę samotną drogę z moimi wyborami). Coraz wyraźniej jednak dostrzegam że znaczenie ma co innego, coś dużo głębszego niż powierzchowna decyzja i efekt który za sobą niesie. To jak stoję za moimi wyborami i to jak pracuje po tym jak już podejmę decyzje chyba bardziej się liczy od tego jaka to decyzja. W momencie w którym jestem niepewny tego co zrobiłem i zaczynam wątpić w siebie i swoją racje ludzie wokół mnie widzą to (a zwłaszcza kobiety, one maja jakiś szósty zmysł) i zaczynają się obawiać co rodzi też agresje. Za to kiedy brnę z podniesionym czołem i wypiętą klatką piersiową (jak to na samca alfa i goryla przystało) nikt nie piśnie. Oczywiście jeden i drugi przykład jest troszeczkę wyolbrzymiony a zwykle wygląda to następująco:

  1. Podejmuje jakaś decyzje np. wyjazd do Łodzi (chciałem jakiś przykład z dziewczyną ale może to potem rozwinę)
  2. Mowie o tym osobą zainteresowanym czyli tym którzy mogą mi jakoś pomóc w zrealizowaniu tego planu
  3. Zaczyna się testowanie przez wyżej wymienionych (mówią mi jakie są przeciwności, wykładają swoje zdanie na temat mojego planu, no i czasem sprowadzają mój plan do zera albo najgorszej możliwej sytuacji na moich oczach)
  4. To wszystko daje i im i mnie pogląd na to jak bardzo jestem zdeterminowany do tego żeby wyjechać i czy opłaca się w ogóle dalej ze mną utrzymywać kontakt (ta faza jest dość okrutna a kobiety są w tym genialne)
  5. Podjecie działania ostatecznego czyli wyjazd i przeprowadzka do Łodzi. Tutaj często sam zaakceptowałem już swój wybór i wiem że niema odwrotu czy będzie dobrze czy źle, reszta ludzi w sumie też akceptuje to co się stało wiec wszyscy raczej są niż pogodzeni.

Oczywiście to wszystko dzieje się masę razy w życiu i może się odnosić do tak błahej sprawy jak wybranie filmu na wieczór albo wyboru koloru zasłon. Niemniej jednak każda decyzja którą podejmuje i ty podejmujesz będzie oceniana bardziej przez to jak za nią stoisz, czyli czy jesteś tego pewny i czy jesteś w stanie podjąć konsekwencje z nią związane niż przez to jaka ona jest.

Johny69

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.