Tu nie chodzi o hajs, laski czy fejm. Tu chodzi o Grę.

Po co?

Czemu?

Co mi kurde strzeliło do łba. Zachciało mi się być przedsiębiorcą, pracować na własny rachunek, rozwijać siebie i biznes. Kurde po co? Byłem takim fajnym pijakiem pracującym w korporacji. Piękne czasy. Alkohol w dużej ilości przelewał się cyklicznie przez moje ciało mniej więcej dwa do trzech razy w tygodniu do tego używałem czasem jakiejś białej posypki z taniego mefedronu jak portfel był chudszy albo highend-owego koksu jak wypłata dopisała. Ludzi wokół było dużo i zawsze było z kimś wyskoczyć na „jedno piwko” co było kodem na „idziemy się najebać jak szpadle żeby nie pamiętać o tym jakie życie jest chujowe i że pewnie wyjebiemy się przed 45 rokiem życia, już nie mówiąc o impotencji w wieku 35 lat”. Długi ten szyfr. Nie ważne że byli fałszywi ale byli. No i oczywiście stała dziewczyna która tak samo jak ja bała się być sama wiec razem i nawzajem staraliśmy się zapchać swoje dziury okazyjnym uczuciem bliskości czy to w łóżku czy na pseudo randkach które zwykle odbywałem na kacu. Kurde było „chujowo ale stabilnie”. No i nie zapomnijmy o rodzinie której wartości były jak najbardziej w zaspokojeniu: stała laska, stała praca pod krawatem, przyszły kredyt na mieszkanie i co jakiś czas wpadanie na obiadek żeby po rozpaczać nad państwem i jak to w życiu nic się nie da zrobić bo ludzie, bo rząd, bo koniunktura, bo to nie takie proste i bla bla bla…

No i co? No i jebło… skończyło się.

Teraz siedzę codziennie przed monitorem i albo dłubie w stronach internetowych, albo w reklamie fejsbukowej, albo pisze kontent albo cholera wie co jeszcze robię żeby tylko powiązać koniec z końcem. A dlaczego? No przecież to takie oczywiste. Bo chce mieć swoją markę, serwis internetowy i dwa do trzech sklepów które będą sprzedać moje autorskie produkty. Oczywiście perspektywa tego to nie parę miesięcy jak to mogło by być w korpo do awansu (jak się przyłożę i będę wartościowym członkiem zespołu) tylko parę lat… tak kurde LAT! Jakim trzeba być świrem żeby planować na ta długi czas? Przecież może mnie pierdolnąć samochód, albo mogę zachorować i nie będę miał żadnego zabezpieczenia. A co z emeryturą? No w sumie to nie liczę na państwo i składki płacę tylko przez to że każą mi bo mam działalność, ale spoko już nie długo ją zamykam.  No to jeszcze raz. PO CO TO KURDE ROBIĘ?

Jest dla mnie tylko jeden powód: bo mogę.

Jak teraz przestane i jak mnie nie walnie samochód to za 10 lat będę bardzo nieszczęśliwy. Jak okaże się że to wszystko padło i nie mam nic to i tak spójże sobie w oczy przez tafle lustra i powiem „szanuje cię bo to zrobiłeś, jesteś moim bohaterem” i pewnie po tych słowach wstanę i zacznę od nowa. Jeżeli mam wybrać teraz pomiędzy: być najedzonym, doruchanym i nie pisać a być wygłodzonym, bez kobiety ale pisać nawet jeden tekst dziennie to biorę to drugie.

Tak samo jak ja tak samo i Ty możemy zrobić w życiu wszystko co chcemy więc może po prostu warto spróbować wszystkiego żeby potem wybrać co się kocha i w pewnym pięknym momencie nie robić już nic innego.

PS. Hajs to tylko środek do celu i zabawka 😉

Johny69

1 komentarz

    • cozaludzie, 17 sierpnia 2017, 11:39

    Odpowiedz

    Siedzę z aparatem inhalacyjnym na twarzy i wdycham roztwór soli. Bez powodu to robię, nie muszę wdychać roztworu. Obok mnie leży nóż. Widelec też leży bo zjadłem gołąbka. Śliczny był. Bez piór był. Bez piór był piórnik który znalazłem pośród szpargałów w starym pudle. Drewniany. W środku był ogryzek ołówka. Pomyśleć ile lat już nie pisałem ołówkiem ani długopisem. Spróbowałem i okazało się że bazgrzę. Te komputery robią z rąk graby a z umysłu też tym samym. Napisałem tym ołówkiem post na ekranie i kliknąłem wyślij. Nie poszło. Dlatego teraz piszę klawiaturą ale już inną treść – bo grabami.
    CEL, no cel, cel? Cel cela , cel ….. ! Jaki jest CEL?
    Zwierzęcość i materia nie wystarczy, upodli i sprowadzi do śmierci. Samotnie wśród ludzi-zwierząt.
    A jednak jest coś poza ludzkim zwierzęciem. Niektóre szkoły powinny płacić odszkodowania swoim absolwentom.
    A jeśli ktoś zna odpowiedzi na sprawy o których piszemy w internetach? Pomyślimy że …. ale mając umysł bierzemy pod uwagę że jest jedna z możliwości że to prawda że ktoś zna te odpowiedzi i jeśli tak jest to … ale to by było no nie? Pomyśl kto może odpowiedzieć na Twoje pytania?
    I to jest test intuicji. Liczy się dla Ciebie Twoja pierwsza pomyślana odpowiedź oraz eureka czyli druga która wpadnie po jakimś czasie. Czy to możliwe?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.