Tu nie chodzi o hajs, laski czy fejm. Tu chodzi o Grę.

Ten czas

Wstajesz… albo lepiej z mojej strony czyli będę pisał z pierwszej osoby.

Wstaję i ogarnięcie się do stanu używalności społecznej zajmuje mi coś ok. 1,5 godziny. Potem dochodzi transport do biura a właściwie spacer bo w sumie w Łodzi wszystko jest blisko, jak mieszkasz obok Piotrkowskiej, to kolejne 30 min. Na miejscu dobrze jest się pobudzić kawą i przejrzeć poranne social media, maile i wszystko co odwlecze prace jak najdalej, kolejna godzina. Podźwigniecie do pracy, wykonanie paru telefonów, zrobienie planów, realizacja jakiejś części projektu i tym podobne, na luzie zejdzie się z 7 godzin (wyliczenie zrobiłem na klasyczny 8 godzinny dzień pracy). Wychodzę z biura i powstaje pytanie, czy iść od razu na siłownie i narazić się na obecność dużej ilości ludzi w tym takich większych ode mnie, czy może ruszyć dziarskim krokiem do domu i poczekać aż się odludni? Taka rozkminka to zwykle 10 min. Na potrzeby tego artykułu powiedzmy ze wybrałem siłownie i spędziłem tam ok. 1,5 h plus do tego 30 min na powrót do domu. To ile już jest tego czasu?

12godziny i 10 min jeszcze doliczę do tego od razu 8 godzin na sen, w końcu regeneracja to podstawa. No to mamy 20 h i 10 min. Zostaje około 4 godzin na cokolwiek chcę… i właśnie tu jest meritum. Co ja chce robić przez 4 h dziennie? Mam oczywiście spory wybór jak każdy porządny człowieczek w wieku 30 lat.

  1. Mogę zasiąść do komputera i wertować time-liny na fejsie, instagramie, you tuba trochę obejrzeć, potem jeszcze może snapa, a jako wisienkę na czubku zasiąść do elder scrolls online i oddać się wspaniałej rozgrywce pełnej emocjonujących podziemi i efektownych czarów. To takie przyjemne wreszcie spełnić swoje pragnienia i zakradać się do każdego od tyłu podrzynając mu gardło.
  2. Mogę przysiąść i zacząć pisać jakiś artykuł, opowiadanie czy cokolwiek innego na serwisy internetowe takie jak Elite Players. Zrobić ciekawy research i znaleźć 10 sposobów na poderwanie dziewczyny w barze bez wypowiadania ani słowa. Całość zapieczętować w doszkalaniu się z tworzenia stron internetowych i strategii marketingowych.
  3. Mogę obeżreć mniej więcej 2 filmy pełnometrażowe i jeden serial, albo lepiej, 5 do 6 odcinków „Gry o tron”. O tak, to by było super, wreszcie bym się dowiedział jak tam ze smokami i ich blond MILF-em.
  4. Mogę zadzwonić do kogoś z rodziny albo do dziewczyny i pogadać z nią przez godzinę o czymkolwiek co chcielibyśmy zrobić i co pewnie nie dojdzie do skutku bo jak się zobaczymy to zabarykadujemy się w łóżku na cały weekend. Albo najprościej ustawić się z kimś na mieście i pocieszyć się własnym towarzystwem przy zielonej herbatce i chłodnym wieczornym wietrze.
  5. Mogę po ogarniać trochę w domu, zrobić pranie, zjeść coś dobrego, medytować a na koniec, już w łóżku poczytać książkę. To brzmi jak przyjemny wieczór, taki bardzo luźny na od stresowanie i doświadczenie prostoty życia.
  6. Mogę tak dalej wymieniać i w każdym z kolejnych punktów znajdzie się coś na czym chciałbym się skupić. Dlatego już koniec wymieniania

Codziennie mamy „tylko” albo „aż” 24 godziny. Około 4 godzin możemy przeznaczyć na relacje, hobby, poboczny biznes albo cokolwiek innego. Moja filozofia jest prosta: chce przez ten czas robić coś przyjemnego i coś co mnie podkręci do życia z szelmowskim uśmiechem i błyskiem w oku mówiącym „knuje coś niedobrego”.

P.S. polecam skupić się na nie więcej niż 5 rzeczach. Gdzieś czytałem że to takie optimum do produktywności.

 

2 komentarze

    • Anonim, 6 września 2017, 18:10

    Odpowiedz

    Dobry artykuł, czekam na więcej wpisów tego typu 🙂
    Trochę o Twoim życiu, trochę wiedzy teorytycznej i praktycznej. Good luck

      • Johny 69, 18 września 2017, 20:03
      • Autor

      Odpowiedz

      Oficjalnie, jaram się jak wiedźma na stosie 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.