Tu nie chodzi o hajs, laski czy fejm. Tu chodzi o Grę.

Idea [*]

To co zrobiliśmy podczas naszego ograniczonego czasu na tym świecie podobno nie umiera. Umiera tylko nasze ciało ale my jako idea i praca którą włożyliśmy zostaje czy to w naszym potomstwie, czy w naszej spuściźnie albo w ludziach którym pomogliśmy.

Czy codziennie zastanawiam się co po mnie zostanie? Nie, w sumie nawet nie przelatuje mi to przez głowę zwykle bo to zbyt odległy czas  dla mnie. Tak właściwie to nawet nie myślę o tym czy to co pisze/ mówię do kogoś trafia i pewnie też dlatego ten blog ma tak mało czytelników.

Zwykle nachodzą mnie refleksje tego typu jak ktoś umiera, ktoś kogo lubiłem albo ktoś kogo miałem jako swoistego rodzaju wzór do naśladowania. Chyba wielu z nas tak ma że przy takim zajściu stanie na chwile i się rozejrzy, wtedy świat wygląda inaczej. Wszystko w okuł jest jakby cichsze, skupione w tym co robi. Liście na drzewach szeleszczą z niezwykłą dbałością, trawa pachnie trochę intensywniej a słońce świeci tak żeby dać o sobie znać ale jednak nie zburzyć tego spokoju który zagościł w tej chwili. Stojąc tak na chodniku czuje ciężar i odświeżającą moc każdego oddechu który biorę w płuca, na co dzień tego nie doceniam a właściwie nie przywiązuje po prostu wagi do niego. Trochę sentymentalnie się zrobiło.

Nie mamy wpływu na to co po nas zostanie, no nie licząc ciała. Ale mamy ogromny wpływ na to za co będziemy walczyć podczas życia…

Serio dziś jakoś mi nie idzie pisanie ładnym tokiem myślenia i odniesienie się do jakiejś wyższej idei a propos śmierci i zostawiania swojej spuścizny. Czuję się jakoś dziwnie po tym jak przeczytałem że zmarł Hugh Hefner (założyciel playboya). Chciałem jakoś uhonorować jego odejście i napisać właśnie coś na temat tego jak to mamy mało czasu na świecie i możemy wałczyć za ideały itd. A właściwie jedyne co mam w głowie to, to że nigdy gościa nie spotkałem i może wydziałem go tylko kilka razy w jakimś filmie albo wywiadzie, a teraz nie żyje i mimo tego wszystkiego jest mi źle i czuję smutek, i to nie dlatego ze zawsze kojarzył mi się z cycatymi blondynami na zdjęciach ale dlatego że on to wszystko zrobił. Laski na bok. Gość miał w sobie tyle determinacji i zacięcia żeby stworzyć prawdziwe imperium od zera. I to nawet nie chodzi tylko o pismo które jest rozpoznawalne na całym świecie, bardziej chodzi mi o wartości które przekazał i które reprezentował, dzięki niemu zrozumiałem że właściwie mogę wymyślić sobie coś za czym stoję i zmienić to w swoje życie codzienne. Czy chciałbym mieć dokładnie to co on? Pewnie nie. Nie znam jego biografii ale czuje ze niedługo się wysypią na pułkach w empiku, chętnie wtedy ją przeczytam. Czy chciałbym żeby jakiegoś człowieczka z dalekich krajów ruszyła moja śmierć? Szczerze mówiąc to bym chciał, nie z próżności ale bardziej dlatego że może ten człowieczek potrzebował właśnie tego żeby coś zmienić w swoim życiu a jakaś moja wartość mu w tym pomogła.

Mam nadzieje że przynajmniej ostatni akapit miał trochę sensu.

 

„Życie jest zbyt krótkie żeby żyć marzeniami kogoś innego.”

Hugh M. Hefner

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.