Tu nie chodzi o hajs, laski czy fejm. Tu chodzi o Grę.

Jak się rozwijasz?

Od pewnego czasu nie patrzę na ludzi przez pryzmat tego czy są źli, dobrzy, biali, czarni, fioletowi, czy pomagają czy kradną, ile biorą narkotyków czy piją alkohol itd. Raczej patrzę przez kryteria „co osiągnęli i co zbudowali w swoim czasie i czy chcę zrobić to samo co oni albo przynajmniej jakąś cześć”. Każdy coś osiągnął, nawet ten który mówi że nic nie osiągnął albo żul który podbija do mnie po dwa złote rzekomo na jedzenie chociaż czuje od niego świeżo spożyty jabol. Cokolwiek zrobiłeś, gdzie kol wiek jesteś, doszedłeś tam sam i zrobiłeś to wieloma wyrzeczeniami, do tego mając determinacje i dobrze zakrojony zestaw nawyków i czynności które musiałeś podjąć i wyrobić.

W tym tekście chce po operować na bardziej ekstremalnych przykładach które właściwie odbiegają od klasycznego wyglądu „sukcesu” ale mam nadzieje że się zrozumiemy w tym o co mi chodzi.

Multum ludzi teraz goni za idealnym ciałem, chce wyglądać fit i reprezentacyjnie bo okładki pokazują to jako standard do którego nie dotrzemy. Czym właściwie taki trener z okładki różni się od gości który ma 57 kg nadwagi? W sumie to oprócz wyglądu fizycznego to niczym.

Nazwijmy ziomeczka z sześciu-pakiem Jacek a gości z bebechem Placek.

Jacek aby osiągnąć swoją formę musiał na pewno zdrowo jeść i odmawiać sobie fastfoodów, torcików i pączuszków. Placek za to musiał jeść tak aby jego organizm magazynował tłuszcze i wodę których ma teraz nadmiar, w jego dietę wchodziły sole, cukry i kiepskie tłuszcze, które wyszukiwał w różnych potrawach. Każdy z nich poświęcił się odpowiedniej diecie z tą różnicą że każdy miał inną wizje.

Jacek chodzi na siłownie pewnie ze 3-5 razy w tygodniu i tworzył najróżniejsze treningi po to żeby atakować coraz to mniejsze grupy mięśni i tworzyć coraz cieńszą skórę na całym ciele, chciał żeby było widać włókna mięśniowe jak podaje rękę z podwiniętym rękawem. Oczywiście Placek też trenował, na przykład siedzenie przed telewizorem, ilekroć widział ludzi którzy biegają w reklamie Nike musiał powiedzieć do siebie „to nie dla mnie” żeby zdusić potrzebę wyjścia z domu. Każdorazowo kiedy wybrał pójście do lodówki zamiast na siłownie dokładał do swojego planu kolejną cegiełkę.

Jacek prowadzi konto na instagramie gdzie ma 50 tysięcy fallowersów i pokazuje swoje życie, dietę, ćwiczenia, konkursy i dziewczyny. Placek za to nie wchodzi w social media bo jest indywidualistą i uważa to za próżne. Woli trzymać swoje życie w zaciszu prywatności.

No i mógłbym tak jeszcze długo… no może nie długo ale jak bym się postarał to jeszcze tak mógłbym powymieniać. Chodzi mi o to że każdy w tym momencie swojego życia ma to co osiągnął, nie jest to ani dobre ani złe. Kwestia jest w tym czy jest to coś co chcesz kontynuować. W momencie w którym chcesz dojść do tytułu najgrubszego człowieka świata będziesz musiał radykalnie zmienić swój system wartości i przekonań, przejść na bardzo specyficzną dietę która wcale nie musi być taka miła, i zaprzestać ćwiczeń jakich kol wiek już nie mówiąc prawdopodobnie o spotkaniach ze znajomymi. To ogromne wyrzeczenie ta otyłość.

Co do mnie to mam teraz cel w tym żeby robić jak najwięcej różnych akrobacji na drążkach w komunikacji miejskiej. Mam wrażenie że nikt nie zdaje sobie sprawy z tego jak dużo ćwiczeń można zrobić po drodze do pracy już nie mówiąc o tym jak dużo można zgarnąć zazdrosnych spojrzeń ludzi i podnieconych uśmiechów dziewczyn. Polecam 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.